MENU

Po wielu tygodniach kapryśnej pogody liczyłam na odrobinę stabilności na niebie, lecz na sesji znaleźliśmy się pomiędzy upalnym słońcem a pełnymi dramaturgii deszczowymi chmurami. No i fajnie! Myślę, że to urozmaiciło nasze spotkanie. Nie ma złej pogody do zdjęć, najważniejsze jest to, co mamy w sobie i co chcemy dać od siebie drugiemu człowiekowi. Każdy z nas wniósł cząstkę siebie w to spotkanie.

Lena przyjechała do Polski z daleka i poza tym, że jest piękną, uśmiechniętą, pozytywną dziewczyną o cudoooooownych włosach (tylko spójrzcie!), pięknie mówi w naszym języku, ale też w kilku innych, co zrobiło na mnie duże wrażenie i bardzo zmotywowało do wzmożonej nauki. Zresztą Michał również jest poliglotą, a w dodatku spokojnie mógłby podszywać się za dżentelmena z Polski, Hiszpanii, Włoch, Rosji, Gruzji i chyba wielu innych krajów 🙂

Z przyjemnością wspomnę też o Jadzi z pracowni florystyczno – dekoratorskiej „Zakwiecone”. Przygotowała na tę sesję wianek i bukiet z kwiatów przypominających te zerwane prosto z łąki. Ten kwiatowy zestaw idealnie wkomponował się w klimat zdjęć. Jadzia jest bardzo dobrą i zdolną osobą, ma niesamowite wyczucie estetyki i potrafi przygotować wspaniałe aranżacje kwiatowe. Polecam bardzo bardzo.

A kto nie odwiedził jeszcze naszego podkrakowskiego miasta aniołów (wyłaniających się tam niemal zewsząd), to niech koniecznie zobaczy to klimatyczne miejsce, gdzie artyzm unosi się w powietrzu, można poczuć sielankę, relaks, spokój – takie miejsca istnieją i to w zasięgu ręki.

Komentarze
Dodaj komentarz

ZAMKNIJ