MENU
Kilka słów o Pradze

Słyszałam już tyle różnych opowieści o warszawskiej Pradze, że mogłaby z tego powstać seria książek kryminalistycznych albo tomików z serii fakty i mity. Kiedyś postrzegana jako gorsza część Warszawy, dziś to jedna z najciekawszych dzielnic nie tylko stolicy, nie tylko Polski, ale i Europy.

Mieszkałam w Warszawie ponad 5 lat i byłam świadkiem jak cała dzielnica interesująco się przeobraża. Odnowiono niektóre kamienice, pojawiły się lofty i nowe apartamentowce, a przede wszystkim jest już druga linia metra. Wiele razy przejeżdżałam też ulicą Brzeską, ale nigdy nie miałam odwagi, by wejść w jakąś bramę i zajrzeć na podwórko, choć bardzo intrygowało mnie to miejsce. Krążyła w mojej głowie opinia, że mieszka tam szemrane towarzystwo, które na pewną może zrobić mi coś złego.

Kierowanie się stereotypami zamyka na świat

Dopiero po 7 latach, dzięki Laurze, która zechciała mieć sesję zdjęciową w klimacie PRL, wybrałyśmy się razem na Brzeską.

Wielu z Was z pewnością zauważyło w jakich klimatach fotograficznych lubię się poruszać. Lubię fotografować w naturze, bo jestem zauroczona otaczającym nas światem i wyjątkowo wrażliwa na każdy najdrobniejszy cud natury. Pojawienie się więc na ulicy owianej nie do końca klarowną dla mnie sławą, wzbudziło we mnie naprawdę wiele emocji.

Muszę przyznać, że moje podejście do tego miejsca bardzo się zmieniło. Wprawdzie od początku zaczepiali nas podchmieleni obywatele, ochoczo oferując swą pomoc, ale wszystko z najwyższą kulturą.

Gdy weszłyśmy na jedno z podwórek niepewnym krokiem bardzo nam się spodobało światło, kolory, klimat – Laura była zachwycona. Po chwili zaskrzypiały jedne z drzwi i wychylił się zza nich wesoły mężczyzna pytając: „szy nie zaazły Panie pszypatkiem ziesięciu zotych?” Gdy się dowiedział, że jednak nie, schował się z powrotem i właściwie do końca naszego pobytu w podwórku nikt już się nami nie interesował.

O Laurze

Ta sesja zdjęciowa to nie było tylko odkrywanie miejsca, ale przede wszystkim spotkanie z bardzo piękną, autentyczną i pozytywną dziewczyną. Bardzo zaimponowało mi, że tak młoda osoba ma ambitne i wszechstronne zainteresowania – Laura gra również na djembe. I choć może jeszcze nie do końca wie, co chce robić w życiu, to w moim odczuciu nasze pasje i poszukiwania zawsze doprowadzą nas do upragnionego celu, który mamy zapisany głęboko w sercu.

Każda z tych fotografii pokazuje mi jak bardzo wyjątkowa jest Laura. W każdym kadrze zatrzymałam jej inne oblicze.

Na koniec pozwolę sobie zacytować słowa Mamy Laury:
„Im dłużej patrzymy na zdjęcia, tym więcej odkrywamy w nich głębi. Można je czytać oglądając. To będzie super pamiątka.”

Dziękuję za te słowa z całego serca, bo są one najlepszą rekomendacją dla mojej pracy. Każda osoba, którą fotografuję jest dla mnie ważna i wyjątkowa. Dziękuję za to spotkanie! 🙂

Komentarze
Dodaj komentarz

ZAMKNIJ